Opublikowany w Daria

”13 powodów” Jay Asher

50322d107b58a37729321c3042ad1395Długo się zbierałam do napisania tej recenzji. Głównym powodem było to, że… po prostu nie miałam nic do powiedzenia na ten temat. Książka wieje przeciętnością na kilometr, jedyne co wychodzi jej dobrze to kontrowersja, która ją wypromowała wręcz wszędzie. W tym roku stała się szczególnie popularna, a to wszystko przez serial od Netflixa. Nie myślałam za bardzo, żeby brać się za jedno albo drugie, po prostu nie moje klimaty. Postanowiłam jednak poszerzyć moje horyzonty, gdyż rzadko sięgam po literaturę młodzieżową. Czy żałuje, że po nią sięgnęłam? No cóż, tak jak zaznaczyłam na początku, nie wiem co powiedzieć. Zaraz wszystko wytłumaczę.

Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwą jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości…

Zaznaczam, że minęło już parę miesięcy odkąd tę książkę skończyłam, więc wielu rzeczy nie pamiętam. To jednak nie jest żadna wymówka, bo jeżeli książka byłaby dobrze napisana, miałaby bardziej rozbudowane wątki, czy też, pozwolę sobie powiedzieć, bardziej interesujących bohaterów, to pewnie pamiętałabym imię głównej postaci.  Dobra, przepraszam, będę pisać mniej nerwowo. Zobaczmy, Clay  Jensen, z którego perspektywy widzimy akcję jest w sumie idealnym elementem, który podsumowuje moje zdanie na temat tej powieści,  jest ona nijaka. Nie mam do niego żadnych uczuć, pozytywnych czy negatywnych, po prostu zero. Nic. None. Nicht. Absolutna nicość.

Dalej, Hannah Baker, właściwie tu jestem w takim mini-konflikcie, nie wiem czy też jest mi obojętna, czy jej nie lubię. Dla mnie była po prostu trochę denerwująca. Ale żeby robić z własnej śmierci takie przedstawienie? Nie twierdzę, że nie miała żadnych powodów do samobójstwa, sama nigdy nie miałam takich myśli, więc nie wiem. Myślę jednak, że trzeba bardziej racjonalnych powodów by chwycić się takiego drastycznego rozwiązania. Sama już nie wiem.

Reszty postaci nie pamiętam. Coś mi świta w głowie, co zrobili Hannah, ale tylko niektóre wydarzenia. Po za tym, także nic.

Teraz ktoś rozumie? Ja naprawdę nie wiem co powiedzieć.

Fabuła była naprawdę przeciętna, nie mogłam nawet sama napisać streszczenia na potrzeby tej recenzji, tylko musiałam wziąć z lubimyczytać. Dam powieści to, że zaczyna się całkiem w porządku, na tyle interesująco by dalej czytać, lecz zachowuje na tyle w tajemnicy by nas jeszcze bardziej zaciekawić. Jednakże, kiedy przechodzimy z kasety do kasety jest coraz gorzej. W środku książki zrobiło się tak nudno, że musiałam się zmuszać do przechodzenia z jednej strony na kolejną, gdyż egzemplarz był pożyczony od mojej koleżanki. Przysięgam, kilka razy prawie usnęłam przy tym wszystkim. Historia nie jest interesująca.

Albo… to ja mam nieczułe i zimne serce na problemy innych. Jedno z dwóch.

Po raz pierwszy natrafiłam na książkę, która jest mi zupełnie obojętna. Nie przejmowałam się losami bohaterów, nie obchodziło mnie co się stało, nie uznawałam fabuły za szczególnie interesującą. Gdyby jednak popatrzeć na to z drugiej strony, nie powiedziałabym, że książka nie jest zdatna do czytania. Bo jest, ale myślę, że znowu natrafiłam na mój problem z tą kategorią książek.

To by było na tyle z poszerzaniem horyzontów.

Dla mnie jest nieciekawą, niewciągającą masą szarości. Zapomnę pewnie o niej po paru miesiącach.

Sigh. Not my cup of tea.

Zachęcam jednak do sprawdzeniu samemu. Nie kupujcie jednak, tylko wypożyczcie. Tak na wszelki wypadek.

Daria

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s