Opublikowany w Iga, recenzja

M. Fallkoff „Playlist for the Dead”

20170119075725be6c1265810a2823Sam znajduje swojego jedynego przyjaciela przyjaciela –Haydena – martwego w łóżku. Obok łóżka leży playlista z dołączona kartką: „Posłuchaj, a zrozumiesz”. Tak rozpoczyna się powieść PLAYLIST FOR THE DEAD, którą napisała Michelle Falkoff. Główny bohater książki próbuje zrozumieć, dlaczego jego najbliższy przyjaciel popełnił samobójstwo.

Moim zdaniem autorka mogła NA POCZĄ

 

TKU książki opisać kilka scen z przed pogrzebu. Podkreślam – NA POCZĄTKU – ponieważ już w dalszych rozdziałach mamy bardzo dużo scen za życia Haydena,lecz jak już napisałam (i podkreśliłam) brakuje mi takiego wejścia do świata owej przyjaźni.

 

Rozdziały poprzedzone są nazwą zespołu i nazwą piosenki, która MA odnosić się do danego rozdziału .Niestety, moim zdaniem ten zabieg nie był udany. Mam wrażenie, że autorka wstawiła do tekstu piosenki, żeby uprzyjemnić nam czytanie. Nie widziałam związku między piosenką a wydarzeniami, rozgrywającymi się w danym rozdziale. Przyznam jednak, że nie znam na tyle dobrze angielskiego żeby rozumieć sens każdej piosenki więc wystukiwałam ją w tłumaczu piosenek. Co niestety niewiele pomogło.

Bohaterowie są naprawdę świetni!Wczułam się w ich życie, na lekcjach zastanawiałam, co będzie działo się dalej. Wydaje mi się, że autorka nie mogła lepiej dobrać i opisać bohaterów, są naprawdę fajni. Najbardziej spodobała mi się Astrid (może dlatego że w książce, którą czytałam wcześniej świetną role odgrywała właśnie Astrid). Codziennie miała inne doczepki (włosów?), które zdaniem Sama „pasowały do jej oczu”. Wydaję mi się również, że pasują do siebie z Samem. Jednak na końcu jej zachowanie mnie rozczarowało i było mi z tego powodu trochę smutno… Lecz nie przestałam jej darzyć sympatią. Sam, jak każdy, ma swoje tajemnice, ale wydaje mi się że jego najbliżsi mają ich o wiele więcej…

Książkę czyta się szybko, bardzo wciąga w życie bohaterów. Spodobał mi się motyw przewodni – muzyka. Poznałam kilka ciekawych faktów, np. o zespole MCR – to że Way ma swój komiks (wtedy przerwałam czytanie i szukałam, czy można go gdzieś dostać) Można także dowiedzieć się wielu fajnych rzeczy i ciekawostek o danych zespołach, a także poznać piosenki, które są na początku rozdziału). Szczerze mówiąc, znałam tylko Nirvane i Say something, no i oczywiście Metallicę.

Dostałam tę książkę na Święta Bożego Narodzenia (sama ją sobie wybrałam) i nie żałuję. Każdy rozdział jest ciekawy, czasem smutny albo śmieszny i zaskakujący. Motywem przewodnim jest jeszcze oczywiście strata bliskiej osoby co można wywnioskować z każdego, dosłownie każdego rozdziału. Moim zdanie, nie mam się do czego przyczepić. Moja ocena bohaterów to 10 na 10. Więc książkę też oceniam 10 na 10.

Iga

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s