K. Simmons „Paragraf 5”

paragraf 5„Mama wróciła do drzwi, grzebiąc w torebce. Była czerwona na twarzy. Stanęłam z nią ramię w ramię i z trudem uspokoiłam oddech. Znalazła swój portfel i wyjęła dowód. Bateman zerknął na niego i wsunął sobie do kieszeni koszuli. Conner podniósł kartkę, której wcześniej nie zauważył, odkleił z niej przylepny tył i przycisnął do drzwi naszego domu. Paragrafy prawa obyczajowego.
-Hej- usłyszałam własny głos.- Co wy…
-Lori Whittman, jest pani aresztowana za pogwałcenie prawa obyczajowego, artykuł drugi, paragraf piąty, część pierwsza poprawiona, odnosząca się do dzieci poczętych poza związkiem małżeńskim.
– Aresztowana? -głos mojej mamy zabrzmiał jak pisk- Nie rozumiem…”

Niedaleka przyszłość. Nowy Jork, Los Angeles i Waszyngton to opuszczone miasta. Amerykańską konstytucję zastąpiło okrutne Prawo Obyczajowe. Zamiast policji jest wojsko. Mandaty nie istnieją- są wyroki. Ci których aresztowano, już nigdy nie wracają….
Ember ma siedemnaście lat. Pamięta, że kiedyś było inaczej. W ciągu trzech lat po zakończeniu wojny dziewczyna przyzwyczaił a się do nowego prawa, oraz do perfekcji opanowała wytapianie się w tłum. Jej spokojne życie zakłóca aresztowanie jej matki, oskarżonej o pogwałcenie paragrafu piątego. Wśród żołnierzy którzy przyszli ją pojmać jest Chase- niegdyś najbliższy przyjaciel Ember. Wkrótce sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Ember wpada w poważne tarapaty, a wraz z nią Chase.
Przed nimi droga pełna niebezpieczeństw i problemów…

Jak z opisu można się domyślić, książka ta jest dystopią. Nietrudno odszukać w niej podobieństw do innych, popularniejszych dystopii, takich jak np. „Niezgodna” czy „Igrzyska Śmierci”. W każdej z nich przedstawiona jest wizja nieszczęśliwej przyszłości Ameryki, w każdej z nich występuje główna bohaterka o wyjątkowo silnym charakterze.Co więc jest w niej takiego wyjątkowego? Odpowiedź nasuwa się błyskawicznie. W żadnej książce, którą dotychczas czytałam, nie pojawił się taki system.

Paragrafy Prawa Obyczajowego – według mnie manipulujące społeczeństwem – są bardzo dziwne i stosunkowo trudne do przyswojenia. W książce wyjątkowo mało informacji poświęcono właśnie paragrafom. Niekiedy musiałam domyślać się paru rzeczy, ale to chyba jedyny minus w całości.
Akcja jest szybka, bohaterowie przez cały czas coś przeżywają, walczą o życie. Jestem zadowolona z tego, że w tej powieści nie występują obszerne opisy. To zdecydowanie plus. Wydarzenia przedstawione w historii są porywające, pozostawiające niedosyt. Muszę stwierdzić, że autorka naprawdę świetnie wymyśliła i dopracowała fabułę.
Bohaterowie przedstawieni w „Paragrafie 5” są fantastyczni. Ember zdobyła moje serce swoim silnym charakterem i twardą osobowością. Chase nie jest spełnieniem moich marzeń, ale mimo wszystko go polubiłam. Bohaterowie definitywnie są świetni, zarówno ci źli jak i ci dobrzy.
Co do okładki muszę powiedzieć, że jest idealna, nawiązująca do treści książki. Czekałam na moment, kiedy znajdę taką powieść, i nareszcie się doczekałam.

Powiem tak: „Paragraf 5” to genialna powieść. Zarówno dziewczyny, jak i chłopcy znajdą w niej coś dla siebie. Jeśli interesują was dystopie, to jest to książka dla was. Serdecznie polecam!

Klaudia

Czytelnicze nawyki TAG-Iga

Dzisiaj z dziewczynami mamy zamiar zrobić „Czytelnicze nawyki TAG”. Lecz najpierw kilka słów o mnie. A więc mam na imię Iga. Notorycznie czytam książki,oglądam seriale i słucham muzyki. Jeśli chodzi o książki, to najbardziej lubię książki z tematem dystopii i fantasy,a jeśli o serialach mowa,to oglądam praktycznie wszystko, co mi się spodoba.Więc teraz zaczynamy TAG:

1.Czy  masz w domu konkretne miejsce do czytania?

Najbardziej lubię czytać w łóżku i na siedzisku w przedpokoju.

2.Czy w trakcie czytania używasz zakładki czy przypadkowych świstków papieru?

Raczej  różnego rodzaju papierki służą mi za zakładkę,  chyba że akurat w ręce wpadnie mi typowa zakładka do książki.

3.Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby stron?

Zwykle kończę czytać książkę na przypadkowej stronie i nie mam z tym żadnego problemu.

4.Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania książki?

Jem, ale tylko rano przy śniadaniu.W ciągu dnia zazwyczaj jem jakieś przekąski, gdy czytam.

5.Czy jesteś wielozadaniowa? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?

Jeśli już słucham muzyki, to musi być w każdym innym języku niż polski, ponieważ słowa piosenki mylą mi się z tekstem. Za to nie potrafię oglądać filmu i czytać książki jednocześnie.Albo film, albo książka.

6.Czy czytasz jedna książkę czy kilka naraz?

Staram się czytać jedną książkę, ale nigdy mi to nie wychodzi. Teraz na przykład czytam cztery książki w tym samym czasie.

7.Czy czytasz w domu czy gdziekolwiek?

Czytam w domu i gdziekolwiek, jak jadę sama autobusem albo w szkole na lekcjach.

8.Czytasz na głos czy w myślach?

Oczywiście, że w myślach.To naprawdę dziwnie by wyglądało, zważywszy na to, że czytam wszędzie.

9.Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie. Pomijasz fragmenty książki?

Na pewno nie pomijam fragmentów, ale zwykle czytam ostatnie zdanie książki, jeszcze częściej pytam się osoby, która już czytała daną książkę, jakie będzie zakończenie np.kto umrze albo kto z kim będzie.

10.Czy zaginasz grzbiet książki?

Raz tak zrobiłam i pożałowałam tego.

Dopowiem jeszcze mój jeden nawyk, że gdy w książce jest wymieniona nazwa piosenki lub zespołu to od razu rzucam książkę i sprawdzam czy mi się spodoba.

S. Collins „Igrzyska śmierci”

igrzyska_smierciPrzedstawiam Wam książkę Suzanne Collins pt.(dyn,dyn,dyn!) „IGRZYSKA ŚMIERCI”!No kto by się spodziewał? Książkę wydano w 2008 roku. Wydawnictwo Media Rodzina wydało ją w Polsce w 2009 roku. Stosunkowo szybko.

Jestem pewna na 1000%, że miłośnicy gatunku science-fiction już czytali „Igrzyska Śmierci”, ale pozwolę sobie jednak  opisać, co się dzieje w książce. Na ruinach Ameryki Północnej powstaje państwo Panem. Państwo podzielone jest na 12 dystryktów i Kapitol (stolica państwa). Numery dystryktów wskazują na poziom życia mieszkańców. Dystrykt pierwszy jest najbardziej luksusowy,zatem dystrykt dwunasty ma najgorzej. Każdy dystrykt dostarcza do Kapitolu daninę, np. Węgiel, żywność itd. Kapitol co roku urządza tak zwane Głodowe Igrzyska. W każdym dystrykcie losuje się jednego chłopaka i jedną dziewczynę, którzy potem jadą na arenę i zabijają się nawzajem.

Na pierwszych stronach książki poznajemy stosunkowo miłą Katniss Everdeen,która SAMA musi wyżywić całą rodzinę,jest NAJGŁODNIEJSZA i NAJBIEDNIEJSZA w całym dystrykcie. Chodzi mi o to,że nasza droga Katniss ciągle mówi: „ja,moje,ja…”. Oczywiście jest dzielna i bardzo ją podziwiam,że daje radę codziennie upolować jedzenie dla siostry i mamy. Ale w pewnych momentach nie wyrabiałam, tak mnie denerwowała.

Drugim głównym bohaterem jest Peeta Mellark. Jest synem piekarza, więc on też pracuje w piekarni. Nie faworyzuje go ani nic z tych rzeczy, ale on wydaje mi się o wiele milszy niż Katniss. W sumie do końca nie jestem pewna, dlaczego tak myślę.

Akcja książki rozpoczyna się, gdy na Głodowe Igrzyska zostaje wylosowana siostra Katniss-Prim. Wtedy Katniss krzyczy wniebogłosy i zgłasza się za siostrę. Drugim uczestnikiem Głodowych Igrzysk zostaje Peeta Mellark, „chłopiec od chleba”. Takim sposobem Katniss i Peeta lądują na arenie i toczą walkę na śmierć i życie.

Co można powiedzieć jeszcze o tej książce? Pojawia się trójkąt miłosny, między główną bohaterką, jej przyjacielem Galem i „chłopcem od chleba”. Mogę powiedzieć jeszcze to, że na początku nie lubiłam również Peeta’y, lecz z czasem się do niego przekonałam, no ogólnie team Peeta. Miałam nadzieję, że z czasem przekonam się bardziej do Katniss, ale coś mi nie wyszło.

Jako bohater spodobał mi się też Haymitch. Owszem jest nieco irytujący i wkurzający, ale, w przeciwieństwie do  Katniss, nie przeszkadzało mi to w żadnym stopniu. Z uczestników Igrzysk polubiłam bardzo Rue, jak chyba każdy. Była bardzo zwinna i dużo myślała, co zapewne jest cenione na takiego typu „imprezie”.

Co do okładki, bardzo mi się podoba. Jest taka w sam raz, niczego nie jest za dużo ani za mało. Oceniam ją  10 na 10.

Bohaterów całej książki oceniam tak na 8 na 10. Tak, to za Katniss i za jej „ja”.

Styl pisania autorki tez bardzo mi się spodobał. Używała słów, które były proste i zrozumiałe. 10 na 10.

Cały pomysł na rozwój wydarzeń też oceniam na 10 na 10. Wcześniej nie spotkałam się z takim pomysłem,wydaje mi się, że jest jedyny w swoim rodzaju.

Chcę dodać jeszcze, że mimo wszystko naprawdę lubię bohaterów występujących w książce, nawet Katniss. Bez niej nie byłoby książki(znaczy na pewno byłaby z kim innym, no ale każdy chyba wie o co mi chodzi).

Jako, że nie mam już do czego się przyczepić całą książkę oceniam 38 na 40.To bardzo wysoka ocena jak na mnie. Serdecznie polecam ją przede wszystkim fanom science-fiction, ale także wielbicielom romansideł. Według mnie każdy odbiorca znajdzie w niej to coś co, właśnie go zaciekawi.

Pragnę również dodać, że ekranizacja książki też jest wyśmienita, także ją też polecam. Czekam na wydanie książki, w której Peeta będzie narratorem i będziemy czytali wszystko z jego strony. Tak wiem, ten dzień może nie nadejść, ale czekam. Teraz zabieram się za drugą cześć trylogii, którą też serdecznie polecam, ponieważ (aż wstyd mi się przyznać) oglądałam już film!

Iga

C. Ahern „Skaza”

 

skazaCecelii Ahern nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Wszyscy znają ją z takich książek jak „Love, Rosie” czy „PS. Kocham cię”. „Skaza” to pierwsza książka autorki, która nie jest typowym romansidłem. Jest to powieść dla młodzieży, według niektórych podobna do „Igrzysk śmierci” lub „Niezgodnej”. Z dostępnych źródeł wiadomo, że wytwórnia Warner Bros pracuje nad adaptacją filmową „Skazy”.

Bohaterką książki jest siedemnastoletnia Celestine. Dziewczyna wiedzie idealne życie jako córka znanej modelki i redaktora ważnej gazety. Ma chłopaka, który jest synem przewodniczącego trybunału, oraz grupę przyjaciół. Idealne życie dziewczyny legnie w gruzach, gdy w autobusie, na oczach ludzi, pomoże naznaczonemu, choremu mężczyźnie. Naznaczony to osoba, która popełniła jakikolwiek występek moralny. Trybunał uznał, że skazy należą się osobom, których czyny nie zasługiwały na więzienie, ale powinny zostać ukarane. Naznaczonych obowiązywały inne prawa, inne obowiązki, inne przywileje…
W momencie, gdy Celestine pomaga naznaczonemu, zostaje uznana za skażoną. Dla sędziego Crevana nie jest to odpowiedni moment na wybuch skandalu, ponieważ przedstawiciele innych krajów myślą nad wprowadzeniem systemu skaz w swoich państwach. Skandal jednak wybucha. Celestine zostaje naznaczona. Bezduszny sędzia Crevan stwierdził, że bohaterka jest skażona do szpiku kości, i należy jej się nie jedna skaza, lecz więcej.

W trakcie procesu naznaczenia dziewczyna poznaje Carrika, który, jak się później okazuje, jest Naznaczony Od Urodzenia. Przez resztę powieści ma on duże znaczenie dla bohaterki.
Mimo początkowych trudności życia z naznaczeniem, Celestine stawia czoło codzienności. Nie jest to  łatwe. Przyjaciele odwrócili się od niej, nauczyciele nie chcą jej uczyć, nawet rodzeństwo się jej boi. Mimo to dziewczyna walczy o powrót do normalnego życia.

Bardzo spodobała mi się fabuła „Skazy”. Autorka idealnie opisała cały system już na początku, co sprawiło, że dalsze wydarzenia były jasne i zrozumiałe. Akcja jest szybka, wciągająca. Ani przez moment się nie nudziłam. Podczas lektury wyobrażałam sobie życie w kraju, gdzie obowiązuje taki system. Według mnie nie jest to dobry sposób na karanie ludzi. Nie mogę uwierzyć, że za zwykłe wyciągnięcie pomocnej dłoni, można zostać ukaranym. Wydaje mi się to bardzo dziwne.

Podczas czytania „Skazy” łzy poleciały mi nie raz. Wzruszyłam się np. w momencie naznaczania Celestine. Płakałam wówczas przez cały rozdział. Cała książka pełna jest smutnych fragmentów, które dają do myślenia.

Bohaterowie tej powieści bardzo przypadli mi do gustu. Celestine jest według mnie prawdziwą bohaterką. Mimo prowadzenia idealnego życia, potrafiła sprzeciwić się bestialskiemu prawu. Cenię sobie jej postawę i uważam za wzór do naśladowania.

Mimo że nie polubiłam sędziego Crevana i nie zgadzam się z jego poglądami, twierdzę, że nadaje on trybunałowi charakteru i pokazuje, że władza państwowa często oszukuje. Jego postać wydaje mi się bardzo rzeczywista.

Bardzo polubiłam Arta, chłopaka głównej bohaterki. Potrafił sprzeciwić się ojcu, i po naznaczeniu dziewczyny uciec z domu.

Postacią, której naprawdę nie polubiłam, jest Juniper, siostra Celestine. Mimo iż płakała przy aresztowaniu siostry, w dalszej części książki była naprawdę dziwna.

„Skaza” jest dla mnie naprawdę wartościową powieścią. Właśnie takie książki można by było czytać całymi dniami i nocami. Jeśli spodobały wam się „Igrzyska Śmierci”  i „Niezgodna”, to „Skaza” również przypadnie wam do gustu. Cecelia Ahern wykonała naprawdę porządną robotę, pisząc tę powieść. Polecam ją każdemu z osobna, zarówno młodym, jak i starszym czytelnikom. Ja oceniam ją 10/10! 🙂

Klaudia

R. Rowell „Nie poddawaj się”

nie-poddawaj-sie-b-iext44896974

Ostatnią książką, którą przeczytałam jest pozycja pt. „Nie poddawaj się” Rainbow Rowell. Autorka ta jest przez niektórych uwielbianą, a przez innych wręcz przeciwnie. Ja zdecydowanie znajduję się w tej pierwszej grupie. Mam każdą powieść tej autorki w wydaniu polskim i z niecierpliwością czekam na następne.

W „Nie poddawaj się” Rainbow Rowell przedstawia historię ulubionych bohaterów Cath z „Fangirl”, swojej poprzedniej powieści. Książka opowiada o 18-letnim czarodzieju Simonie Snowie, który jest sierotą i mieszka w domu dziecka. Właśnie rozpoczyna swój ostatni rok nauki w szkole Czarodziejów w Watford. Choć już długo się uczy zaklęć, to wciąż nie radzi sobie z tym najlepiej. W dodatku ciągle coś podpala albo…sam wybucha. Na domiar złego jego dziewczyna – Agatha – z nim zrywa, mentor nie daje znaku życia, a potwór, który chce zniszczyć ten magiczny świat – Szarobur – daje coraz mocniej o sobie znać i tylko Simon zna receptę na jego pokonanie. Chłopak ma w przyszłości zostać ponoć największym czarodziejem w świecie magii, w co jednak coraz bardziej wątpi. Żeby było jeszcze ciekawiej, Simon mieszka w wspólnym pokoju z wampirem – Bazem, który od dłuższego czasu zamierza go zabić.

Historia ta jest bardzo podobna do znanych nam powieści o Harrym Potterze. Mamy tu młodego czarodzieja i Szarobura, który pod wieloma względami przypomina Voldemorta,. Wampir Baz to lustrzane odbicie Draco Malfoya, jedna z bohaterek powieści Penelope jest swoistą hybrydą Hermiony i Rona. W książce Rowell pojawia się również wątek Wybrańca, który ma ocalić cały czarodziejski świat. Lecz pomimo tylu wspólnych wątków, powieść ta jest tajemnicza i wciągająca.

Mnie osobiście nie „kręci” fantastyka, ale ta książka przypadła mi do gustu. I to w takim stopniu, że nie mogłam się od niej oderwać. Co prawda z początku lekko wieje nudą, lecz później zaczyna się ciekawszy wątek ;). Jedyne co mnie w niej denerwowało, to bezsensowne zaklęcia, ale ogólnie da się to jakoś przeżyć ;).

Podsumowując, sądzę, iż jeszcze do niej powrócę. Serdecznie polecam ją również tym, którzy lubią szczyptę magii na łamach książki, ale też i tym, którzy zazwyczaj wybierają inny rodzaj lektury. Oceniam ją na 9/10, ponieważ w dużym stopniu przypomina książki z cyklu o Harrym Potterze, co mnie dosyć rozczarowało. Jednak na tyle fajnie się ją czytało, że zdecydowałam się na taką, a nie inną ocenę 😉

Julka

 

Ch. Wendig „Star Wars: Koniec i Początek”

star-wars

„Star Wars: Koniec i Początek” Chucka Wendiga dostałam na święta. Na początku się ucieszyłam, od dawna chciałam rozszerzyć sobie uniwersum Gwiezdnych Wojen poprzez książki. Po za tym jest to książka kanoniczna, czyli nie musiałam się martwić o jakiekolwiek nieścisłości. Niestety szybko okazało się, że powieść jest słabo napisana, bardzo chaotyczna, nie czerpałam przyjemności z czytania.

Akcja rozpoczyna się po zniszczeniu drugiej Gwiazdy Śmierci, znanej nam z 6 części sagi filmowej, czyli ,,Powrotu Jedi’’. Na planecie Akiva odbywa się tajna narada Imperium, mająca na celu odbudowę dawnej potęgi. Porucznik Rae Sloane stara się sprostać temu trudnemu zadaniu. Kapitan Wedge Antilles patruluje granice zewnętrznych rubieży, przez przypadek zauważa statek imperium, po czym zostaje przechwycony i uwięziony przez imperialnych. Norra Wexley była dzielną pilotką Sojuszu Rebelii, teraz nadeszła pora,żeby wrócić na rodzinną Akivę. Leci więc do stolicy Myrry, by zabrać stamtąd swojego syna Temmina. Chłopak stracił jednak zaufanie do matki, nie chce odlatywać, ma tu w końcu swój własny sklep. Jas Amari jest zawodową łowczynią nagród, jej najnowsze zadanie niespodziewanie się komplikuje. Sinjitr Rath Vellus to nawrócony imperialny tajny agent. Nowo poznana drużyna musi zatrzymać narady Imperium oraz uratować kapitana Antillesa.

Ta powieść nie przypadała mi do gustu z kilku powodów. Akcja na początku jest strasznie chaotyczna, przenosimy się prosto od Wedg’a do Rei Sloane, później do Norry, itd. Nie ma żadnych przejść, które pozwalałby się nam zorientować, które losy śledzimy. Było naprawdę wiele momentów, w których się gubiłam. Motywacje bohaterów nie mają podstaw. Norra wraca na Akivę po swojego syna Temmina, ponieważ czuje, że pora zacząć zajmować się rodziną. Kiedy jednak dostaje komunikat, że Wedge jest uwięziony, to prawie natychmiast chce go uratować. Faktycznie, później ma wątpliwości, ale początek nie był zjawiskowy. Sinjitr chce odkupić Jas, ponieważ widział ją przelotnie na Endorze. Serio?

Według mnie jedyną interesującą postacią jest Rea Sloane. To ona dowodzi niszczycielem ,,Vigilance’’, zachowuje się tak, jak przystało na kogoś postawionego tak wysoko. Jest poważna i nie daje sobą pomiatać, to ona doprowadza w ogóle do tej narady. Ufa ciemnej stronie mocy i chce odbudowy Imperium, zrobi to za wszelką cenę.

Odpocząć od tej nieciekawej historii możemy w tzw. Interludiach. Jest w nich opisane życie mieszkańców galaktyki po zniszczeniu drugiej Gwiazdy Śmierci.

To trochę smutne, że bardziej interesują mnie losy bohaterów tych kilku stron niż wątek główny. Chce się dowiedzieć co się stało później z dzieciakiem, który wspierał ruch oporu i nikt o nim nie pamięta, co się dzieje z człowiekiem, któremu zginęła w wojnie żona i córka. Te ,,przerwy’’ w głównej historii są o wiele ciekawsze, szkoda że takie krótkie. W jednej z nich pojawiają się nawet Han Solo i Chebacca. Szkoda, że na tak krótko.

Główna akcja ciągnie się bez końca, czasem naprawdę chciałam ominąć parę stron nudnych dialogów. Właściwie to zahacza czasem nawet o absurd. Za przykład niech służy scena, w której nasi bohaterowie uciekają na motorze przed szturmowcami. Norra i Temmin siedzą na nim, Sinjitr siedzi w koszyku, a Jas z braku innej opcji obwiązuje łańcuch wokół zwłok, przyczepia je do motoru i jeździe na nich zwłokach jak na desce snowboardowej. Serio?

Sceny walk również nie były najlepiej przedstawione. Ja się przy nich dobrze nie bawiłam. W ogóle nie przejmowałam losami bohaterów. Zwroty akcji nie zaskakiwały, akcja toczyła się powoli, bohaterom brakowało charakteru. Dla mnie to była wielka NUDA.

Właściwie to jedno słowo podsumowuje całą książkę. Ona jest po prostu NUDNA. Nie polecam tym, którzy chcą rozszerzyć sobie uniwersum Gwiezdnych Wojen. Uwierzcie mi, sama próbowałam. Z zaufanych źródeł wiem, że dla sprawdzonych fanów to też nie jest przyjemność literacka. Jeżeli naprawdę chcecie ją przeczytać, proszę bardzo, nikt niczego nie zabrania, ale pamiętajcie, że ostrzegałam.

Niech moc będzie z wami.

Daria

R. Rowell „Eleonora i Park”

epOstatnią książkę, którą przeczytałam jest „Eleonora i Park” autorstwa Rainbow Rowell, którą na język polski przełożyła Magdalena Zielińska. Jest to pierwsza książka tej autorki i jedna z moich ulubionych. Otrzymała dużo pozytywnych ocen, nawet od samego Johna Greena, autora m.in. „Gwiazd naszych wina”.

„Eleonora i Park” nie jest jedyną bestselerową powieścią Rowell. Obecnie pisarka ma już na swoim koncie jeszcze wiele świetnych publikacji, w których również się zakochałam.

Eleonory nie sposób nie zauważyć: ognisto rude włosy, dziwne ciuchy, o jej zachowaniu już nie wspominając. Pochodzi z biednej rodziny, a jej ojczym jest potworem. Park jest chłopakiem na ogół spokojnym i opanowanym. Jego mama jest śliczną Azjatką, a ojciec wojskowym. Żyją w bogato wyposażonym domu. Po prostu sielanka i wizja typu „żyć, nie umierać”.

Kiedy dziewczyna przyjeżdża do Omahy, życie ich obojga się zmienia, a wszystkiemu winien… brak miejsca w autobusie.

Książka nawiązuje do znanej tragedii Szekspira „Romeo i Julia”. To historia tocząca się w ciągu jednego roku szkolnego i opowiada o dwojgu nastolatkach, urodzonych pod nieszczęśliwą gwiazdą. „Na tyle mądrych, by wiedzieć, iż pierwszej miłości prawie nie udaje się przetrwać, ale na tyle odważnych, by dać jej szansę”.

Obok tej książki nie da się przejść obojętnie. Jest to piękna, romantyczna i trzymająca w napięciu opowieść. Prawdziwy wyciskacz łez. Serdecznie wszystkich namawiam do jej przeczytania.

Moja ocena to 9/10

Julia