John Green „Papierowe miasta”

papierowe-miasta

John Green napisał wiele wspaniałych książek,takich jak  „Gwiazd naszych wina”, „Szukając Alaski” czy „Will Grayson, Will Grayson”. „Papierowe miasta” zostały wydane w Polsce w 2013 roku przez wydawnictwo Bukowy Las. Jest to dla mnie trzecia książka tego autora i muszę powiedzieć, że naprawdę była ciekawa i tajemnicza.

Na początku poznajemy chłopaka Quentina Jacobsena, który kocha rutynę i wszystko ma zaplanowane. Ma 2 przyjaciół- Bena i Radara, którzy odgrywają dużą rolę w jego życiu. Quentin chodzi do liceum, w którym nie jest specjalnie popularną osobą, lecz z biegiem czasu to się zmienia. Codziennie spotyka się ze znajomymi z orkiestry (chociaż on sama do niej nie uczęszcza). Codziennie spogląda na zegarek i czeka do końca lekcji. Codziennie obserwuje Margo Roth Spiegelman i ma nadzieje, że coś po między nim się zmieni, ponieważ jest w niej zakochany od dzieciństwa.

Następnie poznajemy tajemniczą Margo Roth Spiegelman, która zdaniem innych ma wyśmienite i niesamowite życie. Ciągle ucieka z domu, włamuje się do parków rozrywki i zostawia ślady. Ludzie z jej liceum uważają ją za „królową szkoły”.

Margo i Quentin’a łączy niewyjaśniona zagadka z dzieciństwa.Pewnej nocy Margo przechodzi przez okno Q. do jego pokoju i oznajmiła: „Potrzebny mi jest twój samochód.” Tak oto zaczyna się najlepsza w życiu noc dla Q. Jeżdżą od jednego do drugiego domu „przyjaciół” Margo, odrywając brwi, robiąc grafity i robiąc baaardzo ciekawe zdjęcia…

Rano w szkole po fantastycznej nocy  rozchodzi się plotka,że Margo uciekła. Q. po jakimś czasie organizuje akcje poszukiwawczą wraz z przyjaciółmi. Szukają zagadek, śladów i znaków od Margo. Aż w końcu COŚ się znajduje i jadą na „przygodę życia”.

Cała fabuła bardzo mi się spodobała i na pewno pozostanie na długo w mojej pamięci. Bohaterowie są świetni – nie umiem wybrać ulubionej postaci. Polubiłam Q., Ben i Radar też byli świetni, czasem trochę sarkastyczni i zabawni, a to dodawało klimatu do całej historii. Polubiłam również Margo, chociaż John Green stosunkowo najmniej miejsca jej poświęcił. Po części rozumiem jej zachowanie, ale z drugiej strony pozostała dla mnie zagadką.

Książka przede wszystkim jest o poznawaniu siebie,  jak i drugiej osoby. Może temat powszechny i oklepany, ale świetnie opisany przez Greena.No bo tak naprawdę Quentin poznaje prawdziwą  Margo  pod  koniec całej historii. Tytuł „Papierowe miasta” zrozumiałam tak: wszyscy i wszystko jest płytkie i płaskie jak kartka papieru.

Co do zakończenia tej książki to podoba mi się, wiadomo mogłoby być inaczej, no ale nic nie zrobimy.

Na początku chciałam porównać „Papierowe miasta” do „Gwiazd naszych wina” (tego samego autora), ale uznałam, że książki te poruszają trochę inną tematykę, jasne jest mowa o przyjaźni, miłości, poznawaniu siebie i innych, ale autor opowiada o nich winny sposób.  Nie mogę jej również porównać do „Will Grayson, Will Grayson”, po prostu każda książka Greena jest o czym innym.

Książkę tę oceniam 10 na 10. Wszystkiego jest w sam raz, bohaterowie i fabuła są świetni. Polecam ją wszystkim fanom twórczości Johna Greena, no dobra, polecam ją każdemu! Fanom fantastyki, dystopii, książek miłościowych, przygodowych itd. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

 Miłego czytania! Iga

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ava Dellaira ,,Kochani, dlaczego się poddaliście?”

,,Kochanikochani-dlaczego-sie-poddaliscie, dlaczego się poddaliście’’ autorstwa Avy Dellairy jest książką, o której kompletnie nic nie wiedziałam. Po prostu nie słyszałam o niej. Myślałam, że to będzie typowa młodzieżówka. Jednak, powiem nawet, że zrobiła coś więcej i miałam przyjemność z czytania. Szczególnie po tym, co ostatnio przeczytałam (jeśli ktoś czytał moją recenzje książki z „Gwiezdnych Wojen”, zrozumie, o co chodzi).

Szesnastoletnia Laurel nie może się pogodzić z tragiczną śmiercią swojej siostry. Bardzo ją podziwiała, chciała być taka jak ona, zawsze jednak była zepchnięta w jej cień. Postanawia iść do innego liceum, gdyż nie chce słuchać kondolencji od rówieśników. Poznaje tam przyszłe przyjaciółki: Hannah – którą lubię nazywać ,,Dziunią’’ oraz Natalie – zdolną artystkę. Jest też chłopak Sky, który jej się podoba. Bardzo stara się poradzić sobie z bólem utraty bardzo ważnej osoby w jej życiu, więc zaczyna pisać listy do zmarłych celebrytów. Są wśród nich: Kurt Cobain, Amy Winehouse, Jim Morrison czy Janis Joplin. Pisze o swoich uczuciach, wspomnieniach z jej ukochaną siostrą May oraz jej sekrecie. Powoli powstaje opowieść o niej, jej cierpieniu, samotności, poszukiwaniu siebie i przebaczeniu.

Może zacznę od tego, że to nie jest najwspanialsza książka, jaką czytałam, ale najgorsza też nie. Zdecydowanie jest troszkę powyżej przeciętnej. Fabuła? Interesująca, ma swoje bardzo dobre momenty, jak i parę słabszych. W streszczeniu fabuły nie napisałam o rozwodzie jej rodziców, a jest to dobrze napisany wątek. Laurel przenosi się co tydzień od cioci Amy do ojca. Moim zdaniem relacja ojciec-córka dobrze nakreślona, lecz mogłoby być jego troszeczkę więcej, bo naprawdę polubiłam tatę głównej bohaterki. Ciocia Amy jest zagorzałą chrześcijanką i jakimś dziwnym sposobem mnie to nie wkurza. Jest troskliwa, kochająca i naprawdę chce szczęścia Laurel. Mamę głównej bohaterki nie darzę ani pozytywnymi, ani negatywnymi emocjami. Jej relacja z Laurel jest dobrze opisana i można w nią uwierzyć. Po za tym można zrozumieć, czemu wyjechała do Kalifornii, czemu zachowuje się tak jak się zachowuje.

Szkoła jest jak typowa szkoła. Spodobała mi się postać pani od angielskiego, pojawia się czasem na chwilkę. Sympatyczna. Hannah i Natalie mają swoje osobowości, nie są postaciami z papieru. Stwierdzę nawet, że są wielowymiarowe. Są jak prawdziwi ludzie, składają się z emocji, potrafią być odważne, jak i się rozpłakać. Mają swoje problemy, pasje, zainteresowały mnie. Bardzo je polubiłam, bo nie da się ich nie lubić.

No i musiałam do tego dojść, Sky. Czyli ten czarno-czerwony rycerz na czarno-czerwonym koniu dla naszej bohaterki, nie? Otóż nie. Zaznaczam, że nie jestem fanką miłościowych książek (Iga ;)), lecz ten wątek mnie nie zraził. Wręcz przeciwnie, autorce udało się mnie przekonać, że ten związek ma jakiś sens. Po za tym on nie jest idealny, jak każdy normalny człowiek.

Więc, 2xwow dla Avy, gdyż po 1.polubiłam książkę młodzieżową, 2.przekonała mnie, że wątki miłosne mają sens w młodzieżówkach. A ja jestem w tych tematach, no powiedzmy ,,trudna’’.

Najbardziej mi się podobało, jak Laurel wspomina siostrę w swoich listach. Po prostu czuć, jak ważna była dla niej. Widać jak May bardzo zależało na Laurel, jak wymyślała różne gry i zabawy dla niej. Potrafiła ją pocieszyć, zawsze stała za nią. Jestem jedynaczką, aczkolwiek myślę, że tak powinna wyglądać siostrzana relacja.

I uwaga! W książce występuje wątek homoseksualny i bohaterowie nie są STEREOTYPAMI. Mówcie sobie co chcecie, on był naprawdę świetny i potrzebny, szczególnie w dzisiejszych czasach. Jest on poprowadzony dojrzale, a nie napisany po łebkach. Mamy strach przed wyjściem prawdy na świat, kłótnie sympatii. Tu naprawdę dużo się dzieje. Dodaję plusa za to. Po prostu się należy.

No i teraz przechodzimy do tego ,,sekretu’’ Laurel. Od razu zaznaczę, on nie jest spektakularny. No cóż, przynajmniej spodziewałam czegoś troszeczkę lepszego. To nie znaczy, że w samo w sobie jest złe. Nie jest nam zdradzone za dużo na początku, z każdą stroną jesteśmy bardziej zainteresowani, co się naprawdę wydarzyło. Trzeba jednak przyznać, że nie jest to wątek, którym interesowałam się najbardziej. Mogło być lepiej, nie jest źle.

Podsumowując uważam, że książka ,,Kochani, dlaczego się poddaliście’’ jest dobra. Po prostu dobra. Nie jest wspaniała, ani nie jest okropna. Twierdzę jednak, że warto po nią sięgnąć. Pojawiają się w niej problemy życiowe, przez niektóre osoby przechodzą. Problem straty bliskiej osoby czy innej orientacji seksualnej jest dobrze nakreślony. Innymi słowy, myślę że ocena książki zależy od indywidualnego punktu widzenia, co czyni ją wartą uwagi.

Daria

 

V. Roth „Niezgodna”

niezgodna

Czy „Niezgodna” Veroniki Roth naprawdę zasługuje na miano następczyni „Igrzysk śmierci”? Czy naprawdę jest lepsza, ciekawsza? Postanowiłam to sprawdzić!

Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość). To pięć frakcji, na które zostało podzielone społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Co roku wszyscy szesnastolatkowie przechodzą test predyspozycji, który stwierdza, do której frakcji należy dana osoba. Następnie podczas Ceremonii Wyboru wybierają oni frakcję, w której spędzą resztę życia. W tym podobno idealnym środowisku dorasta Beatrice, córka Altruistów. Podczas testu predyspozycji dowiaduje się o sobie niebezpiecznej prawdy. Jest Niezgodną, czyli osobą która posiada cechy przypisujące ją do kilku frakcji. Bycie Niezgodnym oznacza jedno: śmierć. Beatrice musi ukrywać swoje prawdziwe ja. Podczas Ceremonii Przydziału dziewczyna opuszcza swoją rodzimą frakcję, wybierając Nieustraszoność. Opuszcza rodzinę, dom, dawne nawyki. Postanawia iść własną drogą.

Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że podczas nowicjatu w nowej frakcji, może wyjść na jaw Niezgodność dziewczyny. Co będzie dalej? Jak potoczą się losy bohaterki? Oraz kim tak naprawdę jest Nieustraszony o stalowych oczach, Cztery?
Dowiedzcie się sami.

Podczas lektury „Niezgodnej” szukałam podobieństw do „Igrzysk śmierci”,  których podobno jest tam sporo. Muszę stwierdzić, że jedyne co wydało mi się podobne to fakt, że obie bohaterki są silnymi kobietami, które mają przed sobą jakiś cel.

Nie oszukujmy się, Veronica Roth wyjątkowo słabo opisała cel, jaki niosą ze sobą frakcje. Trudno było mi przyjąć do wiadomości, że ludzie zrezygnowali z niektórych dóbr materialnych na cel całego społeczeństwa. Mimo tego małego niedociągnięcia „Niezgodną” czytało się bardzo przyjemnie. Nie jest to ciężka książka, czyta się ją całkiem szybko. Miło mi stwierdzić, że sam wątek był ciekawy. Spodobało mi się życie w Nieustraszoności. W książce brakowało mi jednak głębszego opisu innych frakcji, reszty społeczeństwa. Serdeczność została prawie że ominięta.

Mimo wszystko fabuła mnie wciągnęła i spełniła moje oczekiwania. Niestety w przeciwieństwie do „Igrzysk śmierci” jest to powieść tylko dla młodzieży. „Igrzyska…” są raczej dojrzalsze, lepiej ukazują przedstawiony w nich problem. Fabułę oceniam na bardzo dobrą!
Postacie ukazane w „Niezgodnej” były w porządku, ale nie wszystkie zdobyły moją sympatię. Polubiłam główną bohaterkę za charakter, sposób myślenia i wizję jej życia. Cztery (to pseudonim) bardzo mi się spodobał. Starał się pomóc Tris, był odważny… .
Oceniam wszystkich dobrze, ale nie za dobrze.

Oprawa wizualna? Bardziej podoba mi się okładka filmowa, chociaż ta ,, niefilmowa” też jest w porządku. Do reszty nie mam zastrzeżeń.

Całość oceniam 6/10! Nie jest to według mnie fantastyczna powieść, ale i tak uważam, że warto ją poznać. Mam nadzieję, że w przyszłości, w naszym kraju, nie zostanie wprowadzony taki system. Mam taką nadzieję. 🙂

Klaudia

 

K. Simmons „Paragraf 5”

paragraf 5„Mama wróciła do drzwi, grzebiąc w torebce. Była czerwona na twarzy. Stanęłam z nią ramię w ramię i z trudem uspokoiłam oddech. Znalazła swój portfel i wyjęła dowód. Bateman zerknął na niego i wsunął sobie do kieszeni koszuli. Conner podniósł kartkę, której wcześniej nie zauważył, odkleił z niej przylepny tył i przycisnął do drzwi naszego domu. Paragrafy prawa obyczajowego.
-Hej- usłyszałam własny głos.- Co wy…
-Lori Whittman, jest pani aresztowana za pogwałcenie prawa obyczajowego, artykuł drugi, paragraf piąty, część pierwsza poprawiona, odnosząca się do dzieci poczętych poza związkiem małżeńskim.
– Aresztowana? -głos mojej mamy zabrzmiał jak pisk- Nie rozumiem…”

Niedaleka przyszłość. Nowy Jork, Los Angeles i Waszyngton to opuszczone miasta. Amerykańską konstytucję zastąpiło okrutne Prawo Obyczajowe. Zamiast policji jest wojsko. Mandaty nie istnieją- są wyroki. Ci których aresztowano, już nigdy nie wracają….
Ember ma siedemnaście lat. Pamięta, że kiedyś było inaczej. W ciągu trzech lat po zakończeniu wojny dziewczyna przyzwyczaił a się do nowego prawa, oraz do perfekcji opanowała wytapianie się w tłum. Jej spokojne życie zakłóca aresztowanie jej matki, oskarżonej o pogwałcenie paragrafu piątego. Wśród żołnierzy którzy przyszli ją pojmać jest Chase- niegdyś najbliższy przyjaciel Ember. Wkrótce sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Ember wpada w poważne tarapaty, a wraz z nią Chase.
Przed nimi droga pełna niebezpieczeństw i problemów…

Jak z opisu można się domyślić, książka ta jest dystopią. Nietrudno odszukać w niej podobieństw do innych, popularniejszych dystopii, takich jak np. „Niezgodna” czy „Igrzyska Śmierci”. W każdej z nich przedstawiona jest wizja nieszczęśliwej przyszłości Ameryki, w każdej z nich występuje główna bohaterka o wyjątkowo silnym charakterze.Co więc jest w niej takiego wyjątkowego? Odpowiedź nasuwa się błyskawicznie. W żadnej książce, którą dotychczas czytałam, nie pojawił się taki system.

Paragrafy Prawa Obyczajowego – według mnie manipulujące społeczeństwem – są bardzo dziwne i stosunkowo trudne do przyswojenia. W książce wyjątkowo mało informacji poświęcono właśnie paragrafom. Niekiedy musiałam domyślać się paru rzeczy, ale to chyba jedyny minus w całości.
Akcja jest szybka, bohaterowie przez cały czas coś przeżywają, walczą o życie. Jestem zadowolona z tego, że w tej powieści nie występują obszerne opisy. To zdecydowanie plus. Wydarzenia przedstawione w historii są porywające, pozostawiające niedosyt. Muszę stwierdzić, że autorka naprawdę świetnie wymyśliła i dopracowała fabułę.
Bohaterowie przedstawieni w „Paragrafie 5” są fantastyczni. Ember zdobyła moje serce swoim silnym charakterem i twardą osobowością. Chase nie jest spełnieniem moich marzeń, ale mimo wszystko go polubiłam. Bohaterowie definitywnie są świetni, zarówno ci źli jak i ci dobrzy.
Co do okładki muszę powiedzieć, że jest idealna, nawiązująca do treści książki. Czekałam na moment, kiedy znajdę taką powieść, i nareszcie się doczekałam.

Powiem tak: „Paragraf 5” to genialna powieść. Zarówno dziewczyny, jak i chłopcy znajdą w niej coś dla siebie. Jeśli interesują was dystopie, to jest to książka dla was. Serdecznie polecam!

Klaudia

Czytelnicze nawyki TAG-Iga

Dzisiaj z dziewczynami mamy zamiar zrobić „Czytelnicze nawyki TAG”. Lecz najpierw kilka słów o mnie. A więc mam na imię Iga. Notorycznie czytam książki,oglądam seriale i słucham muzyki. Jeśli chodzi o książki, to najbardziej lubię książki z tematem dystopii i fantasy,a jeśli o serialach mowa,to oglądam praktycznie wszystko, co mi się spodoba.Więc teraz zaczynamy TAG:

1.Czy  masz w domu konkretne miejsce do czytania?

Najbardziej lubię czytać w łóżku i na siedzisku w przedpokoju.

2.Czy w trakcie czytania używasz zakładki czy przypadkowych świstków papieru?

Raczej  różnego rodzaju papierki służą mi za zakładkę,  chyba że akurat w ręce wpadnie mi typowa zakładka do książki.

3.Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby stron?

Zwykle kończę czytać książkę na przypadkowej stronie i nie mam z tym żadnego problemu.

4.Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania książki?

Jem, ale tylko rano przy śniadaniu.W ciągu dnia zazwyczaj jem jakieś przekąski, gdy czytam.

5.Czy jesteś wielozadaniowa? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?

Jeśli już słucham muzyki, to musi być w każdym innym języku niż polski, ponieważ słowa piosenki mylą mi się z tekstem. Za to nie potrafię oglądać filmu i czytać książki jednocześnie.Albo film, albo książka.

6.Czy czytasz jedna książkę czy kilka naraz?

Staram się czytać jedną książkę, ale nigdy mi to nie wychodzi. Teraz na przykład czytam cztery książki w tym samym czasie.

7.Czy czytasz w domu czy gdziekolwiek?

Czytam w domu i gdziekolwiek, jak jadę sama autobusem albo w szkole na lekcjach.

8.Czytasz na głos czy w myślach?

Oczywiście, że w myślach.To naprawdę dziwnie by wyglądało, zważywszy na to, że czytam wszędzie.

9.Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie. Pomijasz fragmenty książki?

Na pewno nie pomijam fragmentów, ale zwykle czytam ostatnie zdanie książki, jeszcze częściej pytam się osoby, która już czytała daną książkę, jakie będzie zakończenie np.kto umrze albo kto z kim będzie.

10.Czy zaginasz grzbiet książki?

Raz tak zrobiłam i pożałowałam tego.

Dopowiem jeszcze mój jeden nawyk, że gdy w książce jest wymieniona nazwa piosenki lub zespołu to od razu rzucam książkę i sprawdzam czy mi się spodoba.

S. Collins „Igrzyska śmierci”

igrzyska_smierciPrzedstawiam Wam książkę Suzanne Collins pt.(dyn,dyn,dyn!) „IGRZYSKA ŚMIERCI”!No kto by się spodziewał? Książkę wydano w 2008 roku. Wydawnictwo Media Rodzina wydało ją w Polsce w 2009 roku. Stosunkowo szybko.

Jestem pewna na 1000%, że miłośnicy gatunku science-fiction już czytali „Igrzyska Śmierci”, ale pozwolę sobie jednak  opisać, co się dzieje w książce. Na ruinach Ameryki Północnej powstaje państwo Panem. Państwo podzielone jest na 12 dystryktów i Kapitol (stolica państwa). Numery dystryktów wskazują na poziom życia mieszkańców. Dystrykt pierwszy jest najbardziej luksusowy,zatem dystrykt dwunasty ma najgorzej. Każdy dystrykt dostarcza do Kapitolu daninę, np. Węgiel, żywność itd. Kapitol co roku urządza tak zwane Głodowe Igrzyska. W każdym dystrykcie losuje się jednego chłopaka i jedną dziewczynę, którzy potem jadą na arenę i zabijają się nawzajem.

Na pierwszych stronach książki poznajemy stosunkowo miłą Katniss Everdeen,która SAMA musi wyżywić całą rodzinę,jest NAJGŁODNIEJSZA i NAJBIEDNIEJSZA w całym dystrykcie. Chodzi mi o to,że nasza droga Katniss ciągle mówi: „ja,moje,ja…”. Oczywiście jest dzielna i bardzo ją podziwiam,że daje radę codziennie upolować jedzenie dla siostry i mamy. Ale w pewnych momentach nie wyrabiałam, tak mnie denerwowała.

Drugim głównym bohaterem jest Peeta Mellark. Jest synem piekarza, więc on też pracuje w piekarni. Nie faworyzuje go ani nic z tych rzeczy, ale on wydaje mi się o wiele milszy niż Katniss. W sumie do końca nie jestem pewna, dlaczego tak myślę.

Akcja książki rozpoczyna się, gdy na Głodowe Igrzyska zostaje wylosowana siostra Katniss-Prim. Wtedy Katniss krzyczy wniebogłosy i zgłasza się za siostrę. Drugim uczestnikiem Głodowych Igrzysk zostaje Peeta Mellark, „chłopiec od chleba”. Takim sposobem Katniss i Peeta lądują na arenie i toczą walkę na śmierć i życie.

Co można powiedzieć jeszcze o tej książce? Pojawia się trójkąt miłosny, między główną bohaterką, jej przyjacielem Galem i „chłopcem od chleba”. Mogę powiedzieć jeszcze to, że na początku nie lubiłam również Peeta’y, lecz z czasem się do niego przekonałam, no ogólnie team Peeta. Miałam nadzieję, że z czasem przekonam się bardziej do Katniss, ale coś mi nie wyszło.

Jako bohater spodobał mi się też Haymitch. Owszem jest nieco irytujący i wkurzający, ale, w przeciwieństwie do  Katniss, nie przeszkadzało mi to w żadnym stopniu. Z uczestników Igrzysk polubiłam bardzo Rue, jak chyba każdy. Była bardzo zwinna i dużo myślała, co zapewne jest cenione na takiego typu „imprezie”.

Co do okładki, bardzo mi się podoba. Jest taka w sam raz, niczego nie jest za dużo ani za mało. Oceniam ją  10 na 10.

Bohaterów całej książki oceniam tak na 8 na 10. Tak, to za Katniss i za jej „ja”.

Styl pisania autorki tez bardzo mi się spodobał. Używała słów, które były proste i zrozumiałe. 10 na 10.

Cały pomysł na rozwój wydarzeń też oceniam na 10 na 10. Wcześniej nie spotkałam się z takim pomysłem,wydaje mi się, że jest jedyny w swoim rodzaju.

Chcę dodać jeszcze, że mimo wszystko naprawdę lubię bohaterów występujących w książce, nawet Katniss. Bez niej nie byłoby książki(znaczy na pewno byłaby z kim innym, no ale każdy chyba wie o co mi chodzi).

Jako, że nie mam już do czego się przyczepić całą książkę oceniam 38 na 40.To bardzo wysoka ocena jak na mnie. Serdecznie polecam ją przede wszystkim fanom science-fiction, ale także wielbicielom romansideł. Według mnie każdy odbiorca znajdzie w niej to coś co, właśnie go zaciekawi.

Pragnę również dodać, że ekranizacja książki też jest wyśmienita, także ją też polecam. Czekam na wydanie książki, w której Peeta będzie narratorem i będziemy czytali wszystko z jego strony. Tak wiem, ten dzień może nie nadejść, ale czekam. Teraz zabieram się za drugą cześć trylogii, którą też serdecznie polecam, ponieważ (aż wstyd mi się przyznać) oglądałam już film!

Iga

C. Ahern „Skaza”

 

skazaCecelii Ahern nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Wszyscy znają ją z takich książek jak „Love, Rosie” czy „PS. Kocham cię”. „Skaza” to pierwsza książka autorki, która nie jest typowym romansidłem. Jest to powieść dla młodzieży, według niektórych podobna do „Igrzysk śmierci” lub „Niezgodnej”. Z dostępnych źródeł wiadomo, że wytwórnia Warner Bros pracuje nad adaptacją filmową „Skazy”.

Bohaterką książki jest siedemnastoletnia Celestine. Dziewczyna wiedzie idealne życie jako córka znanej modelki i redaktora ważnej gazety. Ma chłopaka, który jest synem przewodniczącego trybunału, oraz grupę przyjaciół. Idealne życie dziewczyny legnie w gruzach, gdy w autobusie, na oczach ludzi, pomoże naznaczonemu, choremu mężczyźnie. Naznaczony to osoba, która popełniła jakikolwiek występek moralny. Trybunał uznał, że skazy należą się osobom, których czyny nie zasługiwały na więzienie, ale powinny zostać ukarane. Naznaczonych obowiązywały inne prawa, inne obowiązki, inne przywileje…
W momencie, gdy Celestine pomaga naznaczonemu, zostaje uznana za skażoną. Dla sędziego Crevana nie jest to odpowiedni moment na wybuch skandalu, ponieważ przedstawiciele innych krajów myślą nad wprowadzeniem systemu skaz w swoich państwach. Skandal jednak wybucha. Celestine zostaje naznaczona. Bezduszny sędzia Crevan stwierdził, że bohaterka jest skażona do szpiku kości, i należy jej się nie jedna skaza, lecz więcej.

W trakcie procesu naznaczenia dziewczyna poznaje Carrika, który, jak się później okazuje, jest Naznaczony Od Urodzenia. Przez resztę powieści ma on duże znaczenie dla bohaterki.
Mimo początkowych trudności życia z naznaczeniem, Celestine stawia czoło codzienności. Nie jest to  łatwe. Przyjaciele odwrócili się od niej, nauczyciele nie chcą jej uczyć, nawet rodzeństwo się jej boi. Mimo to dziewczyna walczy o powrót do normalnego życia.

Bardzo spodobała mi się fabuła „Skazy”. Autorka idealnie opisała cały system już na początku, co sprawiło, że dalsze wydarzenia były jasne i zrozumiałe. Akcja jest szybka, wciągająca. Ani przez moment się nie nudziłam. Podczas lektury wyobrażałam sobie życie w kraju, gdzie obowiązuje taki system. Według mnie nie jest to dobry sposób na karanie ludzi. Nie mogę uwierzyć, że za zwykłe wyciągnięcie pomocnej dłoni, można zostać ukaranym. Wydaje mi się to bardzo dziwne.

Podczas czytania „Skazy” łzy poleciały mi nie raz. Wzruszyłam się np. w momencie naznaczania Celestine. Płakałam wówczas przez cały rozdział. Cała książka pełna jest smutnych fragmentów, które dają do myślenia.

Bohaterowie tej powieści bardzo przypadli mi do gustu. Celestine jest według mnie prawdziwą bohaterką. Mimo prowadzenia idealnego życia, potrafiła sprzeciwić się bestialskiemu prawu. Cenię sobie jej postawę i uważam za wzór do naśladowania.

Mimo że nie polubiłam sędziego Crevana i nie zgadzam się z jego poglądami, twierdzę, że nadaje on trybunałowi charakteru i pokazuje, że władza państwowa często oszukuje. Jego postać wydaje mi się bardzo rzeczywista.

Bardzo polubiłam Arta, chłopaka głównej bohaterki. Potrafił sprzeciwić się ojcu, i po naznaczeniu dziewczyny uciec z domu.

Postacią, której naprawdę nie polubiłam, jest Juniper, siostra Celestine. Mimo iż płakała przy aresztowaniu siostry, w dalszej części książki była naprawdę dziwna.

„Skaza” jest dla mnie naprawdę wartościową powieścią. Właśnie takie książki można by było czytać całymi dniami i nocami. Jeśli spodobały wam się „Igrzyska Śmierci”  i „Niezgodna”, to „Skaza” również przypadnie wam do gustu. Cecelia Ahern wykonała naprawdę porządną robotę, pisząc tę powieść. Polecam ją każdemu z osobna, zarówno młodym, jak i starszym czytelnikom. Ja oceniam ją 10/10! 🙂

Klaudia